Obsługiwane przez usługę Blogger.

waniliowy pudding ryżowy


Tym razem proponuję przepis na pyszny pudding ryżowy dla dzieci, do którego zainspirowała mnie nasza tegoroczna rodzinna podróż do Portugalii. Nie będę się rozpisywać we wstępie. Kto jest ciekawy mojej kulinarnej inspiracji - zapraszam na wpis.


Składniki:
3/4 szklanki białego ryżu (najlepiej krótko-ziarnistego)
2 szklanki mleka
1 jajko
1 łyżka miodu
1 łyżka masła
1 laska wanilii

Przepis:
 1. Dwie szklanki wody doprowadzamy do wrzenia w garnku, a następnie dosypujemy tam ryż i gotujemy pod przykrywką przez ok. 25 minut. Pamiętaj aby cały czas pilnować gotującego się ryżu, ponieważ bardzo łatwo o przypalenie!
2.  Po tym czasie do ryżu dodajemy jedną szklankę mleka i gotujemy na małym ogniu do miękkości i zgęstnienia masy jeszcze przez ok. 25 minut.
3. W międzyczasie ubijamy jajko i ucieramy laskę wanilii.
4. Kolejno dodajemy utartą laskę wanilii, miód, masło, pozostałe mleko i ubite jajko do naszego garnka z ryżem i cały czas mieszamy.
5. Całość gotujemy razem jeszcze przez ok. 5 min.

Polecam zajadać na zimno!

Uwaga: Na bieżąco kontrolujcie czy nie odparowało Wam zbyt wiele mleka lub wody z gotującego się ryżu, a w razie potrzeby śmiało dolewajcie. W przeciwnym razie pudding wyjdzie zbyt zbity. Ja sama z tego powodu do przepisu podchodziłam dwukrotnie.


Skąd się wziął pomysł na przepis?
Podczas naszych tegorocznych wrześniowych wakacji w Portugalii sporo czasu poświęciliśmy na wycieczki, które organizowaliśmy sobie sami. Nie należymy do osób, które podróżują na wakacje typu "all inclusive", chociaż nie ukrywam, że od kiedy W pojawił się na świecie, chodzi mi po głowie taki pomysł... Jednak od kiedy z niemężem jesteśmy razem, podróżujemy zawsze według własnego planu i na własnych zasadach, a przede wszystkim w taki sposób, aby jak najwięcej zaczerpnąć kultury, przysmaków, obyczajów i zwyczajów krajów czy miast, do których podróżujemy. Oczywiście nieodłącznym elementem takiego podróżowania jest street food. W ten sposób udaje nam się skosztować lokalnych przysmaków. Po jednej z całodniowych wycieczek postanowiliśmy zatrzymać się w pięknym, aczkolwiek bardzo turystycznym miasteczku Lagos. Zwiedzanie miasta na głodnego kompletnie nam nie szło. Co więcej - na każdym kroku pizzeria albo sushi. Hello.. No przecież nie po to leciałam tak daleko... A jeśli już restauracja, to jak to w turystycznych miasteczkach - pełna turystów i z menu na kilka kartek. Jednak w końcu udało nam się znaleźć niewielki lokal, który nie napawał nas optymizmem ponieważ był kompletnie pusty - bez gości. Każdy z nas zamówił zestaw dnia, który składał się z wielkiej nadziewanej buły (ostrzegano mnie, że Portugalczycy uwielbiają do wszystkiego dołożyć bułę - jednak ja uwielbiam buły, zwłaszcza te najmniej zdrowe pszenne, a skoro wakacje, to można było zaszaleć...), pysznej aczkolwiek delikatnej jarzynowej zupki, (niestety niskiej jakości) napoju, espresso i puddingu ryżowego. Ja zakochałam się w bułce zapiekanej z chorizo. Dla mnie bomba 💣. Jednak W do gustu najbardziej przypadł pudding ryżowy posypany cynamonem. Cały zestaw kosztował nas ok. 6 EUR. 


Buły wypiekane były na miejscu.


A przysmak W, który postanowiłam dla Was odtworzyć w tym wpisie oryginalnie prezentował się właśnie tak:


Ok.. nie mogę podsumować tego wpisu bo zdążyłam strasznie zgłodnieć a na zegarku godz. 00:30.

Dobranoc i smacznego 👌

Brak komentarzy