Obsługiwane przez usługę Blogger.

6 sposobów na zajęcie dziecka podczas gotowania

 
Dzisiaj wrzucam post nieco inny niż dotychczas, czyli o gotowaniu dla dziecka od kuchni (dosłownie i w przenośni). Jak gotować z dzieckiem? Jak zająć dziecko podczas gotowania? 

Z pewnością każda z nas ma swoje sposoby. Ja podzielę się z Wami moimi metodami i chętnie posłucham jak robicie to Wy. Jeśli przed Tobą dopiero początek rozszerzania diety dziecka, to ten tekst może okazać się bardzo  przydatny. Nie będę skromna, ale mój W jest egzemplarzem wyjątkowo wymagającym, ruchliwym no i oczywiście kochanym, dlatego za każdym razem kiedy zabieram się za robotę, a on przychodzi i łapie mnie za nogę - nie mogę mu odmówić i biorę go na ręce. Wiecie o czym mówię, prawda? Oczywiście zdarzają się dni, gdy albo za długo zabaluję na mieście i zwyczajnie nie chce mi się gotować, albo W akurat doskwiera jakiś skok rozwojowy czy innego rodzaju ząbkowanie. W takich sytuacjach ratuję się gotowcami dostępnymi na rynku. Jednak nie ukrywam, że gotować lubię, a mój W jest tutaj dodatkowym źródłem inspiracji, ale jednocześnie wyzwaniem, które sprawia, że przygotowanie obiadu dla całej naszej trójki mogłoby posłużyć za scenariusz kolejnego epizodu "Mission Prawie Impossible". 

Na wstępie polecam metodę absolutnie skuteczną, która działa zawsze i można ją stosować przy każdym maluszku, czyli gotowanie kiedy maluch śpi. Bądźmy jednak szczere - która z nas ma wtedy na to chęć? Ja wolę usiąść na chwilę z gazetą i ciepłą kawą, ewentualnie wrzucić post na bloga podjadając w międzyczasie słodycze lub zwyczajnie przejrzeć fejsbuczka czy insta.

1
SZAFKA Z PRZYBORAMI KUCHENNYMI

Wliczamy tutaj garnki, plastikowe akcesoria, drewniane elementy, sitka i wszystkie inne tego typu cacuszka. Niby nic, a wiem, że potrafi maluchom sprawić masę frajdy. Mój W ostatnio polubił plastikowy wałek do ciasta z Tupperware - szczęśliwy ten kto ma. W wałkował nim wszystko włączając w to psa. Zabawa przednia, mina psa i uśmiech dziecka bezcenne 💗.

Uwaga na: zanim dasz dziecku pełen dostęp do magicznej szafki z przyborami kuchennymi upewnij się, że nie ma tam przedmiotów, które mogą ulec zniszczeniu lub zranić maluszka. My w ten sposób ostatnio pozbyliśmy się zaparzacza do kawy - nie zdążyłam wyjąć go z szafki.


2
KRZESEŁKO +  (NIE)ZABAWKI

Wiadomo, że najlepiej pobawić się czymś, co zabawką nie jest. Wraz z wiekiem dziecka zmieniają się jego fazy wrażliwe, a co za tym idzie potrzeby rozwijania konkretnych umiejętności czy odkrywania nowych możliwości. Na początku u nas sprawdzały się zwykłe kartoniki po żywości, np. po ryżu czy kaszy. W oglądał je bardzo dokładnie. Później do puli dorzuciłam wnętrze kartoników - czyli np. szczelne plastikowe saszetki z herbatą, kapsułki z kawą (na zdjęciu). Dzieciom powyżej 1 roku życia doskonałą frajdę może sprawić przesypywanie. My robimy to tak, że na blat rozrzucam różne rodzaje makaronu (np. kokardki, rurki, spaghetti) i kładę różne pudełeczka, a mój W segreguje makaroniki według swojego uznania. W najbliższym tygodniu planuję sprawdzić patent z jabłkiem - w jabłko wbijamy wykałaczki (te długie), a obok kładziemy makarony rurki i zachęcamy malucha do "nadziewania" makaroniku na wykałaczki. Dam znać, czy działa!

Uwaga na: zanim podasz dziecku takie rzeczy jak np. kapsułki po kawie, upewnij się, że nie ma możliwości, że maluch je otworzy i zje lub wyrządzi sobie nimi krzywdę. Tutaj ostrożnie należy też podejść w przypadku maluszków, które uwielbiają wszystko wkładać do buzi.


3
KRZESEŁKO + ULUBIONE PRZEKĄSKI

Umieszczamy maluszka bezpiecznie w krzesełku do karmienia, a następnie serwujemy mu jego ulubione przekąski. Takie metody podawania szamki nie są zarezerwowane tylko dla tych, którzy rozszerzają dietę metodą BLW. 

Uwaga na: oczywiście, kiedy dziecko je na bieżąco zaglądamy czy sobie radzi. Także Dziewczyny  - jedno oko na gary, a drugie na słodziaka.


4
SZAFKA Z GARNKAMI

Metoda znana jeszcze przez nasze babcie. Otwieramy szafkę z garnkami i hulaj dusza, piekła nie ma - oczywiście w granicach bezpiecznej zabawy. Z garnków można ułożyć małą perkusję. Aha, przydadzą się drewniane łopatki czy łyżki, a nawet łyżeczki do herbaty.

Uwaga na: tutaj znowu, jednym okiem doglądamy gotowania, a drugą maluszka - zresztą jak zawsze! Zgodzicie się?

5
UGOTUJMY COŚ WSPÓLNIE

Nadchodzą takie momenty, że nie mogę niczym zająć dziecka, a obiad sam się nie zrobi. Gotowy słoiczek kolejny dzień z rzędu też nie wchodzi w grę, a my z niemężem mamy już dość lokalnej chińszczyzny. Ten pomysł podsunęła mi koleżanka i przyznam, że na początku byłam sceptyczna. Jednak jest to strzał w dziesiątkę! Zwłaszcza w te gorsze dni. Przenoszę kuchnię na podłogę, co w rzeczywistości oznacza, że wykonuję wszystkie czynności razem z Wiktorem. I tak potrafimy razem obierać ziemniaki (ja obieram, on rozrzuca) czy mieszać w miskach (ja mieszam, on wkłada łapki). Fakt, robi się bałagan, ale mam nieoparte wrażenie, że mojemu dziecku sprawia to mega radość i zapewnia nowe, pozytywne doznania i umiejętności. Liczę, że im będzie starszy, tym razem będziemy mogli razem podziałać. 

Uwaga na: uwaga na ostre narzędzia. Pilnujcie, aby nic ostrego czy niebezpiecznego nie znalazło się w zasięgu rąk maluszka. Metoda ta jest bardzo kreatywna, ale pamiętajmy - BHP przede wszystkim!

6
NIEZASTĄPIONE RĄCZKI

Gdy już nadejdzie kryzys kryzysów, a głód nie odpuszcza, tudzież kipiąca zupa, biorę W na ręce i tak ja gotuję, a on obserwuje. To rozwiązanie znamy chyba wszystkie? 

Uwaga na: wrzątek, pryskające jedzenie czy parę oraz całą masę rzeczy, która może przydarzyć się podczas gotowania. Ogółem - nie polecam, po czasie siada kręgosłup mamy.


Po wakacjach zacznę rozglądać się za porządnym kitchen helperem, czyli meblem, który będę mogła przystawić do szafki kuchennej, tak aby Wiktor mógł z bezpiecznej odległości podglądać, co gotuję lub pomagać mi w prostych czynnościach.

Kolejnym etapem będzie przygotowanie kącika kulinarnego dla dziecka, ale na to mam jeszcze czas.

Chętnie poznam Wasze patenty na gotowanie z małym dzieckiem u boku!

Brak komentarzy